Świetlica środowiskowa w Mochnaczce Niżnej - Moja mała miejscowość - moja mała ojczyzna MOCHNACZKA

 
Mochnaczka Niżna – wieś w Polsce położona w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim, w gminie Krynica-Zdrój. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa nowosądeckiego. Wieś leży przy drodze krajowej 75. Historia Wieś Mochnaczka, leżąca w Beskidzie Niskim, w dolinie potoku Mochnaczka, prawobrzeżnego dopływu Muszynki została założona w na prawie wołoskim w 1589 przez Jana Świątkowskiego z przywileju nadanego przez biskupa Myszkowskiego (tereny te należały do Klucza Muszyńskiego, będącego własnością biskupią). Parafię greckokatolicką w Mochnaczce, podległą dekanatowi muszyńskiemu uposażył w 1626 r. biskup M. Szyszkowski. Z tego też roku pochodził pierwszy dzwon cerkiewny, ważący 300 kg. W 1648 z gruntów wsi wyodrębniła się Mochnaczka Niżna. W XVIII i XIX w. liczba ludności - głównie Łemków wyznania greckokatolickiego - wynosiła od 500 do 800 osób. W 1936 parafia greckokatolicka została włączona do Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny. We wsi zamieszkiwało wtedy 788 grekokatolików, 21 rzymskich katolików i 33 Żydów. Po II wojnie światowej, w ramach Akcji Wisła, Łemkowie zostali wysiedleni na Ziemie Odzyskane.

Zabytki

 
Dawna cerkiew pw. św. Michała Archanioła z XVIII w., gruntownie przekształcona w poł. XIX w. z kompletnym ikonostasem wewnątrz; od 1951 użytkowana jako kościół parafialny rz.-kat. pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Kaplica pw. Narodzenia Bogurodzicy, drewniana, zbudowana w 1787 z fundacji tutejszego proboszcza ks. Czyrniańskiego z kompletnym ikonostasem wewnątrz. Szlaki piesze Krynica-Zdrój – Huzary (864 m n.p.m.) – Mochnaczka Niżna – Banica – Izby – Ropki – Hańczowa (Główny Szlak Beskidzki) Krynica-Zdrój - Huzary (864 m n.p.m.) - Mochnaczka Niżna - Lackowa (997 m n.p.m.) - Ostry Wierch (938 m n.p.m.) (Szlak im. Wincentego Pola) Krynica-Huzary-Mochnaczka Niżna Wędrówkę rozpoczynamy na ulicach Krynicy kierując się ulicą Pułaskiego w stronę Tylicza. Asfalty Krynicy opuszczamy po 20 minutach skręcając w lewo za sanatorium ZNP w leśną drogę wraz ze znakami zielonymi szlaku Krynica-Wysowa-Szymbark, które towarzyszą nam aż do szczytu Huzarów. (Mimo dobrego oznakowania, łatwo, idąc szlakiem minąć to zejście na szlak). Rozpoczynamy podejście na szczyt Huzarów. Ten odcinek, łagodny i spacerowy, jest dosyć licznie uczęszczany przez co bardziej ruchliwych kuracjuszy z Krynicy. Przed samym szczytem, napotykamy żółty szlak prowadzący wokół Krynicy, oraz czarny szlak z Krynicy do Tylicza. Docieramy na na wysokość 865m na wzniesienie Huzary. Ze szczytu, z początku dosyć ostro schodzimy przez las a następnie wychodząc na pola i łąki kierujemy się do Mochnaczki Niżnej . Mochnaczka Niżna-Banica-Izby Po zejściu z Huzarów do Mochnaczki, szlak prowadzi drogą przez wieś około 1 km. Przed cerkwią, która obecnie funkcjonuje jako kościół, znaki czerwone skręcają w prawo w kierunku zalesionego grzbietu. Przez pewien czas idziemy bez znaków, które dopiero odnajdujemy pod lasem. Szlak widokowy i nieuciążliwy. Dosyć szybko osiągamy skrajne zabudowania Banicy i po przejściu małego wzgórza, Izb. Niestety szlak omija zarówno Banicę jak i Izby, do których warto zejść by zobaczyć cerkwie i inne ciekawostki tych wsi. (Zarówno do jednej wsi jak i drugiej nadłożyć trzeba około 1 km wędrówki). Warto zmodyfikować sobie mniej atrakcyjny odcinek szlaku czerwonego i po zejściu do Izb, przejść do Ropek, przez bardzo malowniczą i rzadko odwiedzaną dolinę, gdzie znajdowała się nieistniejąca dziś wieś Czertyżne. Ślady i pamiątki po wsi są warte zobaczenia


LEGENDA O JAKUBIKU
   Dawno, dawno temu za czasów niepamiętnych Mochnaczka położona była pośród kniei i dzikich borów. Dookoła niej wznosiły się góry porośnięte bujną roślinnością i lasami. Była to mała wieś zagubiona w dolinie, o której , mało kto wiedział. Dlatego też w okolicznych borach ,gdzie dostępu strzegły bagna - żyli zbójcy, którzy zajmowali się zbójeckim rzemiosłem. Przez okolicę prowadził najważniejszy szlak na Słowację i Węgry - napadali oni na karawany kupieckie zamożnych ludzi, przejeżdzających doliną. Zbójcy zawsze wiedzieli jacy kupcy podróżują na południe i  ich łupem padały bursztyny a także skrzynie talarów. Najważniejszym, który wszystkiemu temu przewodził to, niewysoki, krępej budowy, o włosach czerwonych jak ogień, które sięgały ramion – Jakubek. Wraz z cała swoja zbójecką kompanią osiadł  się na na jednej z gór, tak by mógł dostrzec z góry cała okolice i Krzenycze. Był najważniejszy, kto go spotkał to omijał go z daleka. Często schodził z góry do wsi, tam nikt się nie obawiał go, ponieważ miał w dolinie ukochaną dziewkę, urody niespotykanej, której żadna księżna ,by się nie powstydziła, a Jakubek przeszedłszy kawał świata nigdy takiego cudeńka nie widział. Zachodził często, siadał po rozłożystym dębem i przyglądał jak się jego ukochana po zagrodzie się krzątała .Lubił gdy siadała nad strumieniem Mochnaczanka i ballady miłosne ,pełne tęsknoty śpiewała ,a w oczach niebieskich jak chabry polne Jakubek dostrzegał dobroć,łagodność i smutek . Równocześnie rozczesując drewnianym grzebieniem bursztynowe włosy źródlaną wodą myła lica, które barwiły czerwienią i malowały radość na policzkach. Jakubek nie mógł wzroku oderwać od niej, bo takiego cudeńka nie widział chociaż świat za rzemiosłem zbójeckim z północy na południe obszedł nie jedno spotkał. Gdy nie zachodził do wsi, to nocami nie spał, nie jadł, zamyślony siadał pod sosną i z bólu tęsknego wraz z wilkami zawodził. Aż postanowił udać się w dolinę. Zabrał ze sobą skrzynie pełna talarów i bursztyny miodowe, by ozdobić włosy ukochanej i smutek w jej oczach rozweselić. Czekał na nią ,aż przyjdzie po wodę i znów ujrzy jej lico i włosy złociste, które pragnął dotknąć i bursztyn w nie wpiąć. Czekał, aż słonce wzejdzie ,a księżyc do rzeki skieruje swój cień. Wraz z tym dziewka przyszła, nad brzegiem strumyka siadła i wtedy Jakubek podszedł do niej, wór talarów wysypał, a drogimi kamieniami stopy jej ozdobił. Przestraszone dziewczę nie wiedziało co się dzieje, w oczach niebieskich jak bezchmurne niebie ukazał się strach i z krzykiem uciekła do chaty. A Jakubek ze ściśniętym z bólu sercem powrócił na wzgórze i z żalu, że ją wystraszył zakopał wszystkie skarby, nazywając miejsce to Jakubikiem. Po dziś dzień legenda ta krąży z pokolenia na pokolenie ,a nie jeden chłop orząc pole marzy, że natrafi na skarbwraz z pierwszą skibą ziemi. A musi być w tym jakaś prawda, bo po stronie Jakubika ziemia żyzna jest i urodzaje większe daje…
 

Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzającytutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=